RSS
wtorek, 18 czerwca 2013

Pogoda za oknem co raz lepsza, z to w domu co raz więcej burzowych chmur nad głowami się zbiera a mnie cierpliwości brakuje.

10:31, niedozywiona
Link Komentarze (3) »
piątek, 07 czerwca 2013

Okej, przyznaję się bez bicia- tak niskiej formy nie miałam od kiedy stacjonowałam na pierwszym roku studiów. Masakra. Moje ćwiczenia z Ewą Ch. przypominają poligon wojskowy na którym rozstawione są miny, atakujący przeciwnicy i milion przeszkód. Czuję się super po ćwiczeniach ale pot wylewa się ze mnie litrami i po treningu czułam dziś, jak uchodzi ze mnie życie. Przestanę narzekać, jak zobacze ubytki w pasie, na biodrach i udach. Póki co jestem pozytywnie nastawiona, mokra od potu i wyprana z sił. Amen. 

Czekam dnia, kiedy trening przekroczy 30 minut, bo jak na razie widzę to średnio :D

17:06, niedozywiona
Link Komentarze (3) »
czwartek, 06 czerwca 2013

Muszę przyznać, że całą zimę godziłam się z decyzją o tym, że przy plusowych, nie deszczowych pogodach zacznę biegać. I tak mi zleciał marzec, kwiecień i maj, teraz zlatuje i czerwiec, bo non stop leje, pada albo wieje tak, że przerzuca mnie na drugą stronę chodnika. Moc facebooka jednak jest nieskończenie duża i łącząc się z profilem Magdy Gessler natrafilam na ten wpis. Poczytalam sobie, pod nosem się zaśmiałam hehe, motywujaco weszłam na profil Ewy Chodakowskiej i położyłam się spać z myślą o tym, że kiedyśtam, jutro, za tydzień zacznę ćwiczyć. 

Pan Lis mądrych trochę rzeczy napisał, jednak nie zrezygnuję z mięsa... Zobaczylam natomiast zdjęcie, które wywróciło mój cały świat o 180 stopni (chociaż mam koleżankę, której świat przy takich okazjach odwraca się o stopni 360, bo jak twierdzi, zamiast stawac na głowie to dostaje zawrotów...)

 

I tak oto, patrząc na powyższe z obrzydzeniem niemałym(przyznam szczerze, że patrząc na nie za każdym razem mam odruch wymiotny, więc w każdej chwili mogę wybuchnąć) zabrałam się dziś do roboty i gdyby nie mały karakan wiszacy mi na plecach w postaci 11 kilogramowego obciążnika poćwiczyłabym dlużej niż 30 minut. Muszę przyznać, ciężko było bo forma prawie żadna ale za to jakie zadowolenie i duma z samej siebie, że nie odwlekałam tego na jutro, na za godzinę... Tylko włączyłam i wziełam się do roboty i nie było to takie straszne. Walka z centymetrami rozpoczęta oficjalnie ! Dzięki panie Lisie za bodziec :)

14:11, niedozywiona
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 maja 2013

Powiem tak, jestem całkowicie wyżarta z emocji. Calkowicie odcięta od świata, pogrążona w jakimś mega amoku. Cały boży dzień siedzę na dworze, spacer rano i w południe, jak nie korzystać z takiej pogody? Do tego mały zaczął pić z niekapka jak szalony więc nie musimy wracać po każdym jęknięciu do domu. Co ciekawe, jest najmłodszym dzieckiem na placu zabaw a jako jedyny pije z niekapka, osobiście uważam że trzyletnie dziecko pijące herbatkę z butelki to przesada. Tak więc mały klocek, który w ciągu miesiąca przed pierwszymi urodzinami zaczął chodzić, pić z niekapka i pokazywać, gdzie chce jechać albo iść absorbuje cały mój czas. Choćby Korea zaczęła zrzucać bomby to dowiedziałabym się o tym, kiedy jedna z nich spadłaby obok mnie.

Mam do tego mega zaległości w szkole, bo terminy prac mi się posypały a w związku z pogodą Kacper stoi przy wózku i pokazuje na drzwi mówiąc "tam". Po domu lata jak histeryk, maruda i śpioch w jednym i przestawił się na jedną drzemkę w ciągu dnia. Meksyk. Nawet prysznic to dla mnie czasem nie lada wyzwanie, bo księciunio oczywiście sam na pięć minut nie zostanie, a kiedy z nim siedzę totalnie olewa moją obecność. Tak więc moja radosna praca o wadach oświadczeń majątkowych, którą muszę napisać na już czeka nie ruszona, to samo z kolejnymi dwiema. A w międzyczasie ogarnij tu czlowieku roczek i wszystkie przygotowania. 

Jeden plus- jestem już opalona.

13:40, niedozywiona
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 kwietnia 2013

...ale czas mój zjada dosłownie każda bzdura i stąd blog zdaje się umierać śmiercią naturalną. Za nieco ponad miesiąc urządzamy wielki bal, bo Kluska kończy rok. Zleciał ten rok jak z bicza... A ja mam szkołe, milion prac, przygotowania do imprezy i problemy w domu na głowie... Czasem siedzę i po prostu zastanawiam się "co zrobić teraz?". Do tego sezon wiosenny przyszedł i oznacza to pół dnia poza domem, bo Kluska ukochał siedzenie na placu zabaw i zaczepianie dzieciaków. 

Poznał ostatnio dziewczynkę, tak mu się spodobała, że zerwał jej kwiatka... No dobra, kępkę trawy- ale liczy się gest! Bezkarnie się poobmacywali po czym dziewczynka uciekła, a biedna Klucha stał i patrzył za nią, bo nadal nie chce sam chodzić...

19:31, niedozywiona
Link Komentarze (1) »
piątek, 19 kwietnia 2013

No cóż. Lukier plastyczny, który zakupiłam okazał się klapą totalną. Rwał się, kleił, kruszył i nie zaschnął. Za to receptura na sam tort, który ostatnio piekłam- a nie chwaliłam się, że piekę próbny tort przed urodzinami Kluski- okazała się być strzałemw 10. Tak więc, czy ktoś poleci mi lukier plastyczny albo jakąkolwiek masę, którą mogę pokryć tort- bez kremów....

15:50, niedozywiona
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Moje dziecię niebawem skończy rok a do tej pory regularnie o dwie godziny w nocy budził mnie płacz zwiastujący żarcie. Chodziłam już na rzęsach i potykałam się o powietrze... Mimo masy podstawianych tatuśkowi gazet o niemowlakach i o tym jak to tatuś powinien uczestniczyć w odzwyczajaniu malucha od żarcia w nocy, nasz smacznie chrapał i przewracał się na drugi bok, bo w jednej z gazet napisane było "jak się budzi to znazy, że chce to po co ja mam iść?". No, skoro tak było napisane...

Cóż, dziecko moje należy do tych, które się nie uspokoją dopóki cycka nie poczują więc kiedy próbowałam go uspokoić czasami siedziałam przy nim i dwie godziny aż w końcu się rozbudzał i dawał popis swoich wokalnych umiejętności. Tatuś obrywał za ogromną pomoc i chodził naburmuszony, bo cytuję "trzeba było dać cycka a nie nosić go i uspokajać, mnie ręce bolą". Podejście na 6+.

Do meritum, po którejś z całej serii nocy w systemie karmienie co 2 godziny prfzez pół godziny nogi mi z dupy zaczęły wychodzić i kiedy dziecko dało znak, że to już czas na żarcie po prostu nie byłam w stanie się ruszyć, dostałam paraliżu. Moje dziecię więc wyło, wylo i wyło i myślałam, że będzie tak wył całą noc, bo ja nie byłam w stanie nawet się z łóżka sturlikać. Aż tu 5 minut nie minęło, a moje dziecko położyło się, odsapnęło, pomruczało i... zasnęło. No dobra, myślę sobie pół godziny i zaczynamy cyrk od początku ale Kluska miło mnie zaskoczył wyjąć dwie godziny później  i po minucie kładąc się spowrotem na poduszkę. Jak widać, nie tyle chciało mu się żre co przytulić. Niestety matka kojarzy się z żarciem więc po czasie się wybudzał.

Ale to byla przełomowa noc, każda następna to co najmniej 6 godzin nieprzerwalnego snu przerywanego jedynie autentycznym burczeniem w brzuchu.Nie chciałam zapeszać, ale minął już tydzień odkąd taka sytuacja ma miejsce i mimo, że znajome matki dosyć niepochlebnie się o mojej metodzie wypowiedziały to ja w końcu moge się wyspać i nie patrzę na zegarek odliczając do drzemki dziecka, żeby samej odpocząć, tylko jestem w stanie zrobić coś w domu nie zastanawiając się, kiedy odpadnie mi noga albo ręka ze zużycia. 

Niestety, potwierdziła się tylko moja teoria, że gazety dla rodziców piszą ludzie, których rodzicielstwo pokryte było lukrem i niestety nie jest to pierwsza teoria gazetowa, która u nas zawodzi. 

Na koniec pytanie, czy ktoś jest mi w stanie udzielić pomocy w dziedzinie Torty Pokryte Lukrem Plastycznym? 

piątek, 05 kwietnia 2013

Czy któraś z was jest w stanie polecić jakieś konkretne łóżeczko turystyczne?

12:57, niedozywiona
Link Komentarze (1) »
środa, 03 kwietnia 2013

Zauważyłam ostatnio, że Pampers rozpętał wielką burzę zmiana rozmiarówki. Szczerze powiedziawszy, nie uzywamy ich już od dawna ale gdyby przyszło mi po nie sięgnąć wybrałabym aktualnie 4, bo w takim przedziale wagowym do 17 kg wszystkie- a przynajmniej większość znanych mi firm- klasuje właśnie ten rozmiar. Tymczasem okazalo się, że gdyby nie moja zapobiegawcza mania czytania ulotek, etykiet i wszystkich informacji na produkcie to pewnie bym sie nadziała a paczka była do oddania innemu dziecku, bo Kluska swojej dupki w nie już nie wepchnie. Mam włączony telewizor, oglądam reklamy ale nie zarejestrowałam informacji o zmianie rozmiarów, nie wiem czy to moje przeoczenie czy kiepska kampania informacyjna firmy...

Swoja drogą, nie bez powodu pytałam Was, jakie pieluszki przypadly Wam i Waszym maluchom do gustu bo mam w przygotowaniu wpis o naszej drodze przez różnego rodzaju pampersy. Na chwilę obecną jestem w przeddzień egzaminu i oddania prac zaliczeniowych więc cierpliowści i do mnie i ja sama do siebie potrzebuję :)

20:25, niedozywiona
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 kwietnia 2013

Wszystko super, lodówka pełna, wszyscy przeżarci a Kacper ma dzisiaj Dzień, W Którym Mogę Zrobić Wszystko, bo ja leżę i umieram.Wczorajszy dyngus okraszony został spotkaniem z moimi licealnymi znajomymi i no cóż... Lało się. Tak więc dziecko się cieszy a matka dochodzi do siebie po libacji. Do tego pięknie wyglądam, bo mimo wielu prób podejmowanych przeze mnie nie jestem w stanie stanąć pod prysznicem :D W skrocie- jaskiniowiec ...

11:30, niedozywiona
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7


Lilypie First Birthday tickers